Czy można tynkować zimą? Można — i robimy to co roku.
Większość ekip tynkarskich zimą staje. My przez ostatnie 10 lat stanęliśmy łącznie na jakieś 2–3 tygodnie — bo zima to nie przeszkoda, tylko warunki do ogarnięcia. A terminy zimą są najkrótsze w całym roku.
Co naprawdę jest wymagane
- Minimum +5°C — powietrza, podłoża i materiału — przez cały czas pracy i wiązania.
- Woda nie może zamarzać w instalacji agregatu.
- Najważniejsze są pierwsze 24 godziny wiązania — jeśli w tym czasie mróz nie złapie tynku, dalej nic mu nie grozi.
Jak to robimy
Mamy własne nagrzewnice — olejowe i elektryczne. Dwie nagrzewnice po 8 kW, przy dobrze zabezpieczonym budynku, trzymają plusową temperaturę na całym piętrze przez noc. Koszt dogrzewania ustalamy uczciwie przy pomiarze, zanim cokolwiek się zacznie.
Czego zimą nie wolno
Nagrzewnic gazowych bez odprowadzenia spalin — para wodna ze spalania podnosi wilgotność tak, że tynk przestaje schnąć. Nie wolno też kierować strumienia gorącego powietrza prosto na świeży tynk. Po robocie zostawiamy instrukcję, jak wietrzyć i suszyć — bo o trwałości tynku decyduje też to, co dzieje się po naszym wyjeździe.
Dlaczego zimowy termin bywa najlepszy
Zimą kalendarze wykonawców są najluźniejsze — decyzja podjęta jesienią to często start w kilka tygodni zamiast kilku miesięcy. Budynek ogrzany do tynkowania i tak trzeba będzie ogrzać do dalszych prac wykończeniowych, więc część kosztu wraca.
Termin zimowy? Wstępna wycena w 3 minuty.
Odpowiedź w 3 minuty, rozpisana pozycja po pozycji — od tynkowania i czterech przejść wygładzania po siatkę, narożniki i listwy. Bezpłatnie i bez zobowiązań, a po darmowym pomiarze wiążąca cena na piśmie, z zarezerwowanym terminem startu.